W jaki sposób Roksana Podlewska została ...rekordzistką świata?

Lekkoatleci Stali w poszukiwaniu dobrych warunków startowych podróżują po kraju.. Nie ograniczają się tylko do najbliższych centrów: Poznania i Wrocławia. Przed dwoma tygodniami wybór padł na Łęczycę - miasteczko położone w odległości 30 km od Łodzi. Trenerzy wiedzieli, co prawda, iż tamtejszy stadion nie ma bieżni tartanowej, ale posiada - wyłożone sztuczną nawierzchnią - rozbiegi do skoku w dal i skoku wzwyż . Głównym celem tego mityngu było uzyskanie dobrych rezultatów właśnie w tych konkurencjach. Żaden z trenerów, ani zawodników nie spodziewał się rekordowych osiągnięć sprinterek, a już rekordów świata w szczególności...                                                                 Powyżej - rekordowy bieg                                                                                                                                       Bieżnia, na jakiej przyszło się zmagać uczestnikom biegów przypominała "stalowskie klepisko" sprzed kilku lat i jeszcze wiatr wiał w twarz zawodnikom - a jednak niemożliwe stało się możliwym... Kiedy sędziowie ogłosili wyniki biegów eliminacyjnych kobiet na 100 m. bardzo się zdziwiłem słabymi rezultatami swoich podopiecznych. Jeszcze bardziej się zdziwiłem, że z tak kiepskimi wynikami, aż cztery moje zawodniczki znalazły się w pięcioosobowym finale, a Roksana Podlewska uzyskała zdecydowanie najlepszy wynik 14,56 s. (chociaż tyłem nie biegła). Po jakimś czasie tajemnica została rozwikłana - sędziowie ustawili bloki startowe zawodniczkom w odległości 110 m. przed metą. Z jednej strony kompromitacja, a z drugiej "euforia" z uzyskania najlepszego czasu na świecie w biegu na tym dystansie (bo jak przypuszczam, nigdzie indziej na naszym globie nie rywalizowano podczas zawodów na takim dystansie). Czy jest to powód do dumy? Pewnie, że jest - wszak Roksana pokonała kilkanaście zawodniczek z różnych krajowych klubów i w dodatku "nabiegała" najlepszy wynik w historii światowej lekkoatletyki... A dlaczego nie mamy być z tego dumni. Wartość produktu zależy od tego jak się go sprzeda. Byliśmy i jesteśmy w Ostrowie i rejonie niejednokrotnie świadkami takiej wspaniałej sprzedaży osiągnięć sportowych. Mieliśmy kilka lat temu mistrza Polski w boksie, który aby zdobyc ten tytuł stoczył ...jedną walkę ( wystartowało 3 zawodników, a on miał wolny los i będąc od razu w finale pokonał poobijanego, w walce półfinałowej, przeciwnika. Mieliśmy medalistów i medalistki kraju, a nawet Europy w innych sportach walki w których rywalizowało ze sobą kilku lub kilkunastu zawodników z kilku lub kilkunastu ośrodków (i to w najróżniejszych odmianach i kategoriach rdzennej dyscypliny). Mieliśmy mistrzostwo świata w drużynowym speedrowerze na ...dwie startujące drużyny. No i oczywiście mamy, co roku, liczne grono salezjańskich medalistów mistrzostw Polski, tylko że czasami bywało, iż ten "Mistrz Polski" nie "łapał" się do reprezentacji własnej szkoły do której uczęszczał. Takich przykładów można by mnożyć... Nie jestem przeciwny tym dyscyplinom sportu. Cieszę się, że dzieci i młodzież uprawiają jakikolwiek sport (poza MMA). Ale apeluję do działaczy - więcej skromności! Należy cieszyć się z wyników, ale znać swoje miejsce w hierachii... Wracając do Roksany - jest to niezwykle utalentowana zawodniczka - aby być najlepszą w Polsce musi okazać wyższość nad ...kilkoma tysiącami rówieśniczek. Dlatego tego towaru -  "rekordzistka świata" - nie sprzedam z uwagi na szacunek: dla niej, dla tych co odnoszą sukcesy w konfrontacji ze wszystkimi najlepszymi zawodnikami w kraju oraz dla samego siebie...

 
jdoc:include type=picjdoc:include type=pic