Lekkoatleci ostrowskiej Stali startowali w Mistrzostwach Polski Juniorów w Toruniu

Zdjęcia z imprezy pod linkiem: Fotki z MPJ

Dla lekkoatletów rozpoczął się najważniejszy okres w roku - czas mistrzostw kraju. W dniach 7-9 lipca w Toruniu odbyły się Mistrzostwa Polski Juniorów, w których wystartowało troje przedstawicieli ostrowskiej Stali w konkurencjach indywidualnych oraz sztafeta 4x400 m. I właśnie chłopcy z biegu rozstawnego 4x400 w składzie: Przemysław Rychter, Bartosz Losy, Tomasz Janowski i Dawid Borowski spisali się najlepiej zajmując IX miejsce z wynikiem 3.28,94 s. W finale tych mistrzostw stanęło na starcie XV najlepszych sztafet z kraju. Start chłopaków można uznać z pewnością za udany, gdyż rankingowo, przed zawodami, plasowali się na XII pozycji, a w Toruniu poprawili się o trzy pozycje wyżej i w dodatku o ponad dwie sekundy poprawili swój tegoroczny najlepszy rezultat.  Warto dodać, iż wszyscy uczestnicy ostrowskiej sztafety urodzili się w 1999 r., czyli jeszcze w przyszłym roku startować będą w kategorii juniora.

Dawid Borowski uplasował się w biegu na 800 m. na XVI pozycji z wynikiem - 1.57,89 s. Jest to rezultat o pół sekundy gorszy od jego tegorocznej "życiówki". Trenerzy stwierdzili, iż Dawid trochę źle taktycznie rozegrał swój bieg eliminacyjny, w którym biegał między innymi późniejszy zwycięzca biegu finałowego - Patryk Kozłowski z RLTL ZTE Radom. Zawodnik Stali zbyt szybko rozpoczął bieg wychodząc nawet po 100 m. na prowadzenie. Jednak skoro tak się już stało - powinien swoim tempem kontynuować pokonywanie dystansu. Jednak Dawid zawahał się, zwolnił i dał się wyprzedzić zwartej grupie zawodników, co spowodowało przyblokowanie go przez zawodników na kolejnym wirażu i w efekcie utratę rytmu i utratę dystansu do uciekającej czołówki. Prawdopodobnie przy odpowiedniej taktyce i bieganiu równym rytmem stać go było na miejsce przynajmniej w pierwszej "dwunastce".

Bartosz Losy zadebiutował w mistrzostwach Polski i to na dystansie 400 m. przez płotki zajmując XVII miejsce z czasem 57,99 s. Do zajęcia miejsca w finale "B" (zawodników walczących o miejsca IX-XVI) zabrakło mu zaledwie... dwie tysięczne sekundy. Obaj z zawodnikiem z XVI miejsca uzyskali czas 57,99 s., jednak w takiej sytuacji o kolejności decydują tysięczne części sekundy. Oczywiście można gdybać, co byłoby gdyby nie wylosował zdecydowanie najgorszego - pierwszego toru, a w dodatku utratę rytmu biegowego spowodowanego przez zawodnika biegnącego na sąsiednim torze, który nie dość, iż przewrócił podczas tego biegu kilka płotków, to jeszcze na dodatek sam upadł na bieżnię tuż przed nadbiegającym Bartkiem. Pewnie, gdyby nie te czynniki zobaczylibyśmy Bartka w finale "B" walczącego o wyższą pozycję. Decyzja o wybraniu tej konkurencji zapadła w zasadzie przed dwoma miesiącami. Jest to trudna technicznie konkurencja, która wymaga dobrej wytrzymałości biegowej oraz techniki pokonywania płotków. Bartosz jest uczniem bardzo pojętnym i dość szybko przystosował się do nowej dla siebie konkurencji. W ciągu wspomnianych dwóch miesięcy i zaliczeniu tylko trzech startów poprawił się o ponad 2 sekundy. Myślę, że to był dobry wybór i Bartek Losy w przyszłym roku będzie walczył przynajmniej o finałową "ósemkę" mistrzostw.

Julka Dutkiewicz przyzwyczaiła w ostatnich latach sympatyków lekkiej atletyki do kolekcjonowania medali. Przypomnijmy - z pięciu kolejnych mistrzostw Polski przywoziła medale. Jednak tym razem nie udało się - zajęła X miejsce z rezultatem 1,59 m. Nie jest to oczywiście wynik satysfakcjonujący ją i trenera Marka Walczaka, który skomentował jej występ słowami: nikt nie jest maszyną do robienia wyników. Przychodzą w karierze zawodnika gorsze sezony, przytrafiają się kontuzje itd. i wtedy potrzebuje on największego wsparcia, jeśli zamierza dalej kontynuować swoją karierę sportową. Już od dość długiego czasu moja zawodniczka zmagała się z kłopotami zdrowotnymi i prawdę mówiąc relacje z jej poprzednich mistrzostw rozpoczynały się od słów "Julka Dutkiewicz mimo problemów zdrowotnych zdobyła medal...". Tym razem stało się inaczej - po ośmiu latach treningów przyszedł czas, kiedy trzeba było powiedzieć "stop" - ograniczyć znacznie obciążenia treningowe, a nawet częstotliwość treningów i zająć się odbudową zdrowia. Trwający prawie 7 miesięcy proces leczenia, regeneracji i rehabilitacji zakończył się w połowie marca. Pozostało nam zbyt mało czasu, aby nadrobić do mistrzostw kraju braki treningowe. Owszem - udało się w znacznym stopniu przywrócić organizmowi dobre funkcjonowanie, ale na zbudowanie wysokiej formy pozwalającej jej walczyć o medale było za wcześnie. Myślę, że to kilkumiesięczne "odpuszczenie" przełoży się w przyszłości na wymierne rezultaty i już w przyszłym sezonie zobaczymy ją w pełni sił walczącą o najwyższe cele.

Ogólnie zawodnicy Stali zdobyli podczas tych mistrzostw 13 punktów do ogólnopolskiego współzawodnictwa dzieci i młodzieży, a każdy z nich z pewnością starał się wypaść jak najlepiej. Już za dwa tygodnie w Mistrzostwach Polski Seniorów wystartuje Ewa Rosiak. Z pewnością w skoku w dal, a może również w biegu na 100 m., a na początku sierpnia w Warszawie odbędzie się Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży, w której zobaczymy kolejnych reprezentantów ostrowskiego klubu: sztafetę 4x100 m. (z szansami medalowymi), Julke Grzegorowską w skoku w dal i trójskoku, Natalię Benedykcińską w skoku w dal, Szymona Białego w biegu na 400 m. przez płotki oraz sprinterów Michała Tuczyńskiego i Jakuba Grycmana.

 
jdoc:include type=picjdoc:include type=pic